Autor : Anne Kim.
„Anatomia...” jest przede wszystkim prozą poetycką. Mocno poetycką. Dobrze, jeśli opisy skupiają się na surowych, grenlandzkich krajobrazach. Można wtedy docenić pomysłowość metafor i porównań, jak te w opisie fiordu: Niewiele brakowało, by uwierzyła, że stoi przed akwarium, bez ryb czy morskich ssaków, za to wypełnionym szarobrązowymi górami [...] których wierzchołki latem pływają niekiedy po zatoce, mocno skurczone: lodowe rekiny. Częściej jednak poetycki opis uzupełniają filozofujące, uogólniające refleksje, co łącznie przekracza już granice mojej tolerancji. Oto małą próbka: ...miejsce, które połyka człowieka wraz z przestrzenią, w której on się znajduje; które stwarza wrażenie, że jest nie tyle miejscem, ile raczej wejściem do miejsca, którego, raz do niego wszedłszy, nie można opuścić, gdyż wejście nie jest wyjściem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz